A może pociągiem… do Bytowa?

02-16-10B-Razem01-LarczynskiSłupsk, jeśli chce (od)budować swoją pozycję jako ośrodka rangi regionalnej, ponadpowiatowej, powinien też zadbać o to, by z sąsiednich powiatów można było doń łatwo dojechać koleją. To wzmocni rynek pracy, a także uczyni atrakcyjniejszą np. Akademię Pomorską. Co prawda linie kolejowe przekraczające grancie powiatów to w myśl prawa przedmiot starań marszałka województwa oraz „centralnej” spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, która, potocznie mówiąc, „rządzi szynami”, ale… czasem dobrze im o sobie przypomnieć. Zresztą Słupsk dobrze to wie, od lat skutecznie lobbując w sprawie tzw. „Kolei Tylnopomorskiej”, czyli linii Gdynia-Słupsk-Szczecin. Odbudowa drugiego toru zdecydowanie poprawi dojazd do Słupska aż z trzech sąsiednich powiatów – lęborskiego, sławieńskiego i koszalińskiego. Nie zapominajmy jednak i o czwartym sąsiedzie – Bytowie.

Bytów to obecnie największe miasto województwa odcięte od kolei pasażerskiej w ogóle. Od strony Trójmiasta ostatni regularny pociąg osobowy dojechał doń 23 lata temu. Władze miasta nie ustają jednak w staraniach o przywrócenie wygodnego dojazdu do stolicy województwa i zapewne za 2-3 lata dopną swego. Można jednak przy okazji zapukać do nich po torach od tyłu.

Mowa tu o linii Bytów-Korzybie-Słupsk. Odcinek Korzybie-Słupsk ma się nieźle, pociągi śmigają, i nawet będzie modernizowany, problemem jest niecałe 50 km z Bytowa do Korzybia. Tu ostatni rozkładowy pociąg pasażerski zagwizdał aż 25 lat temu. PLK nie ma specjalnej ochoty troszczyć się o ten szlak, z którego zresztą „zniknęła” już część szyn. Kilka lat temu okoliczne gminy (ale nie Bytów) próbowały przejąć tę linię, lecz tylko po to, by ją rozebrać, i zbudować na niej drogę dla rowerów. Zablokował to wtedy marszałek województwa, niemniej także Słupsk powinien się tu zaangażować. Wzorem mogą być właśnie starania Bytowa, który nieczynny i niechciany odcinek Lipusz-Bytów (czyli od strony Trójmiasta) przejął od PLK i sam nim zarządza, a ściślej robi to dla miasta za darmo prywatna firma. W bliskiej przyszłości, gdy uda się pozyskać środki na rewitalizację, te tory przejmie zapewne Pomorska Kolej Metropolitalna, która – przypomnijmy – już teraz ma „swoje” tory niezależne od PLK, mianowicie odcinek Gdańsk Wrzeszcz-Gdańsk Osowa. W przypadku szlaku korzybskiego, idąc tym tropem, linię mogłyby przejąć wspólnie Słupsk i Bytów, i w ten sposób zabezpieczyć ją przed kolejnymi pomysłami na „ścieżki rowerowe” (a w praktyce na wyprzedaż reszty szyn, bo o to tak naprawdę chodzi). To praktycznie nic nie kosztuje, nieużywana linia „jeść nie woła”, a będzie na przyszłość, kiedy pociągi dojadą do Bytowa od Gdyni.

Ta linia naprawdę ma potencjał. Nie tylko połączy ze Słupskiem 17-tyś. Bytów, lecz także takie ważne miejscowości jak Borzytuchom z 900 mieszkańcami czy Kołczygłowy z 1200 mieszkańcami (wprawdzie konieczna byłaby tam budowa dogodniej zlokalizowanego przystanku). Pociągi będą też jechały przez Korzybie i Kobylnicę, gdzie wprawdzie już dziś docierają, lecz większa ich liczba dodatkowo zachęci pasażerów. Przy okazji można pomyśleć o dodatkowym przystanku w Słupsku na południu Nadrzecza, który bardzo ułatwi dojazd do wielu zakładów pracy między Grottgera a Przemysłową.

Wprawdzie pojawiają się głosy, że atrakcyjność linii obniża konieczność tzw. zmiany czoła (czyli kierunku jazdy) w Korzybiu, jednak nowoczesne szynobusy potrzebują na to tylko kilka minut.

Taka to polska kolej – pojeździ całkiem sprawnie, jeśli się ją trochę gdzie trzeba „popchnie”. Pomyślmy zatem o Bytowie. Skorzysta pracownik, student, a może i turysta się jakiś czasem znajdzie… Czy choćby grzybiarz!

Dodaj komentarz