Apel lwowskich katolików

W dniu 24 stycznia otrzymałem od ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego mail z prośbą o rozpowszechnienie ważnego apelu naszych Rodaków z Lwowa, którym ze strony miejscowych władz dzieje się krzywda.

 

015-Piorem015005-Obecny
Andrzej Obecny

Czynię zadość prośbie Ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który pisze: „Wierni obrządku rzymskokatolickiego we Lwowie to nie tylko Polacy, ale i przedstawiciele innych narodowości. Jednak dla władz miejskich, zdominowanych przez banderowców, obrządek ten kojarzy się z polskością i dlatego też jest prześladowany.”

Sprawa dotyczy zwrotu wiernym obrządku rzymskokatolickiego ich Domu Parafialnego, bez którego życie licznych wspólnot i duszpasterstw, działających przy tamtejszym kościele, jest sparaliżowane. Dom ów mieścił się przy parafii rzymskokatolickiej św. Antoniego na Łyczakowie. Prośbę o interwencję wierni skierowali do prezydenta RP Andrzeja Dudy– na razie bez rezultatu.

Z mila ks. Tadeusza dowiadujemy się, że chodzi o Dom Parafialny lwowskich parafii, które działały w czasach Związku Radzieckiego. Ksiądz pisze w swoim tekście: „Po 1991 roku, po uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę, powstały wprawdzie dwie kolejne parafie, ale samorządowe władze miejskie, zdominowane przez nacjonalistów (czytaj: banderowców) nie chcą rzymskim katolikom zwrócić ani ich świątyń, ani obiektów parafialnych. Od wielu lat w tej kwestii toczą się liczne spory, w tym zwłaszcza o kościół św. Marii Magdaleny przy ulicy, która dawniej nosiła imię Leona Sapiehy, a obecnie Stepana Bandery…”

I dalej: …Warto zwrócić uwagę, że w Polsce obrządek greckokatolicki cieszy się pełną wolnością. Posiada dwa biskupstwa i liczne parafie, które działają bez żadnych utrudnień. Podobnie jest ze Związkiem Ukraińców w Polsce, który wspierany jest przez rząd polski obfitymi dotacjami, pochodzącymi z kieszeni podatników. Szkoda więc, że na zasadzie symetrii władze ukraińskie nie czynią tego samego w stosunku do Polaków i wiernych obrządku rzymskokatolickiego nad Dniestrem i Dnieprem. Tym bardziej, że w ostatnim czasie stojąca na progu bankructwa Ukraina otrzymała od Polski ogromną pożyczkę (czytaj: darowiznę) w wysokości 4 miliardów złotych…

Poniżej przedstawiamy tekst apelu- lwowskich katolików do władz miasta Lwowa (w oryginale napisanego w dwóch językach polskim i ukraińskim):

 

Apel do władz Ukrainy!

Zwracamy się do Was, usłyszcie nas! Pozwólcie na rozwój i dalszą działalność! Umożliwcie realizację planów swoich obywateli! Parafianie św. Antoniego i wszyscy którzy przychodzą do Sanktuarium proszą o oddanie Domu Parafialnego. Nie zabierajcie nam możliwości dla organizacji spotkań dzieci i młodzieży.

Dążymy do organizacji odpowiedniej przystani dla wszystkich. Urządzenia miejsca miłego i upragnionego dla wszystkich wspólnot parafialnych oraz każdej osoby która tego potrzebuje.

Zwracamy się do Was! Do burmistrza miasta, do rady miejskiej Lwowa, do najwyższych władz Ukrainy. Nie odbierajcie nam zasobów do istnienia. Miejcie racjonalne podejście do tego, czym bogate jest nasze miasto. Przedstawiajcie interes każdego obywatela co Was wybierał, a i pokażcie tym co na Was nie głosowali, że wasze działania są skierowane ku dobru wszystkich.

Potrzebujemy miejsca spotkań jak powietrza, bo każdy chce tu przyjść, a o Sanktuarium św. Antoniego przy ul. Łyczakowskiej wie każdy Lwowianin. I nie tylko. Ludzie przyjeżdżają z za granicy aby tu się pomodlić i wypraszać cuda. To czy z łaski miejscowej władzy nie może stać się jeden jedyny cud dla mieszkańców Lwowa?

Nie pozostańcie ambiwalentnymi w stosunku do potrzeb własnych obywateli! Przede wszystkim dzieci i młodzieży która potrzebuje szansy na lepsze jutro i ma swoje aspiracje oraz postulaty życiowe.

Nie znamy innej drogi niż szukania wsparcia u Was, ponieważ jesteście przedstawicielami naszych spraw. Narodowo różni- Polacy, Litwini, Rosjanie, Ukraińcy i Białorusini- jesteśmy wszyscy obywatelami Ukrainy. Będąc obywatelami jednego kraju, mamy wszyscy te same prawa, gwarantowane Konstytucją Ukrainy, a które Wy jako władza wcielacie reprezentując nasz interes.

Jeszcze raz prosimy o wykonywanie powierzonych Wam przez obywateli funkcji- dbania o nasze dobro wspólne. Postulujemy tym samym o zwrot Domu Parafialnego sanktuarium św. Antoniego.

Parafia św. Antoniego to: 300 rodzin, 19 wspólnot parafialnych, ok. 200 dzieci uczęszczających na katechezę, ponad 1 tysiąc parafian.

Apelujemy do władz – Usłyszcie nas!

 

Komentarz

Jestem świeżo po lekturze książki pt.: Polacy i Ukraińcy- Historia, która łączy i dzieli, publikacja ta jest zapisem dwu konferencji naukowych na temat stosunków polsko-ukraińskivh, które odbyły się w Gdańskim Ratuszu Staromiejskim w roku 2012 i 2013. Książkę wydało pięć zacnych polskich instytucji: Nadbałtyckie Centrum Kultury w Gdańsku, Akademia Pomorska w Słupsku, Uniwersytet Gdański, Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Gdańsku i Muzeum II Wojny Światowej.

Książka jest bardzo ciekawa i pouczająca z wielu względów. Nie chcę dzisiaj jej recenzować- pomimo ogromnej chęci, gdyż wiele przedstawionych tam poglądów jest dla mnie niezrozumiałych i nie do przyjęcia. Jednak co cenne- są i takie (większość), pod którymi każdy, komu leżą na sercu dobrosąsiedzkie stosunki polsko-ukraińskie- do których i ja należę, podpisałby się oboma rękoma. Wśród nich są słowa napisane przez prof. Romana Drozda– rektora słupskiej Akademii Pomorskiej, w referacie: Sąsiedzi. Polacy i Ukraińcy w Polsce po akcji „Wisła” (str. 44), stanowiące kwintesencję Jego wystąpienia. Są to słowa zaczerpnięte przez prof. Drozda z listu Lecha Wałęsy, który wystosował do polskich wyborców przed pamiętnymi wyborami w roku 1989.

Pozwolę sobie je zacytować:

„…Wzywał w nim (Lech Wałęsa- dop. A.O.) do poszanowania praw mniejszości narodowych oraz wskazywał, że żyją oni wśród Polaków „…najczęściej z dziada pradziada, dźwigają te same ciężary. Mają podobne do naszych lęki i nadzieje. Z tym tylko, że im dochodzą specyficzne zmartwienia o zachowanie w polskim otoczeniu własnej tożsamości religijnej i narodowej, o swoją kulturę, szkoły i świątynie. O swoją godność bez <<przebierania się>> za Polaków, o wychowaniu dla własnej nacji i kościołów swoich dzieci.” Apelował także: „Było w naszej wspólnej historii wiele konfliktów i wzajemnych krzywd. Żyją one niestety i do dzisiaj. Nie pozwólmy jednak, by wzięły te uczucia i <<racje>> górę nad pojednaniem- w tak ważnej chwili. Nie pozwólmy też nikomu na tym grać.”

Czyż nie aktualne są to słowa i dzisiaj? Przynajmniej na zasadzie symetrii, o której pisze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, ale nie tylko, bo i na zasadzie- co ważniejsze, niezbywalnych praw mniejszości w demokratycznym kraju.

Polska z problemem mniejszości narodowych uporała się, jak najbardziej. Słowa prof. Romana Drozda, byłego wiceprzewodniczącego Związku Ukraińców w Polsce, cytowane powyżej, a które stanowią podsumowanie Jego referatu są tego najlepszym dowodem.

Myślę, że społeczność ukraińska w Polsce wobec jaskrawego dyskryminowania mniejszości polskiej na Ukrainie we Lwowie nie pozostanie obojętna i da temu wymierny wyraz?

Gdyby tak się stało, pewnie byłby to ważny akcent na trudnej drodze do pojednania, o które tak bardzo zabiegały obie konferencje, a których dorobek przedstawia publikacja Polacy i Ukraińcy- Historia, która łączy i dzieli.

Dodaj komentarz