Lewak, lewak, ty pedale

Razem w Słupsku

Całkiem niedawno mimowolnie byłem świadkiem rozmowy dwóch nastoletnich wyrostków. Rozmowa sama w sobie nie byłaby zbyt interesująca, gdyby nie pointa. „Ty wiesz, że postąpiłeś jak pedał” – grzmiał jeden z młodzieńców – „gorzej, jak lewak” – zmasakrował kolegę ostatecznym argumentem.

Przeszukałem słowniki, żeby się dowiedzieć, co to za podlec ten lewak, ale nauka okazała się bezużyteczna. Nawet Wikipedia bredziła coś o broni białej, zajrzałem więc do wyroczni ostatecznej, czyli na internetowe fora. Upraszczając, wyłania się z rozmaitych komentarzy obraz mendy nienawidzącej wszystkiego i wszystkich, której jedynym celem jest zniszczenie chrześcijaństwa i jego ostatniego bastionu, czyli kraju nad Wisłą.

Ale chwila, po co w ogóle piszę o lewaku?

Bo słowo lewak jednoznacznie kojarzy się z lewicą, a zatem z filozofią biorącą w obronę słabszych, biedniejszych, pokrzywdzonych, czyli de facto około 80 % całej populacji. Tak, tak, Ciebie też Czytelniku z rzekomo istniejącej klasy średniej.

Lewak jako obelga sam w sobie nie byłby dla społeczności niebezpieczny, a nawet pożyteczny, jako kozioł ofiarny, niczym dawniej Żydzi, którzy wiadomo, ukrzyżowali Jezusa, trzymają łapę na światowych finansach i żywią się macą pieczoną z krwi chrześcijańskich niemowląt.

Ale lewak nieodparcie kojarzy się z lewicą i tu już tylko krok do przeniesienia wszystkich negatywnych emocji, jakie budzi lewak na lewicę. Ten krok już zresztą został zrobiony. Dziś za głupie i szkodliwe uważamy takie wartości jak bezpieczeństwo, współczucie, sprawiedliwość, altruizm, solidarność, a to one budują zamożne, szczęśliwe społeczeństwo.

Bo nie czarujmy się, że bogacz odda cokolwiek komuś z własnej woli. Chciwość to potężne uczucie, od którego silniejszy jest tylko strach przed Robespierrami, Szelami i Dzierżyńskimi tego świata.

Paradoksalnie największymi przeciwnikami lewicowego światopoglądu są ludzie, których istnienie jest wynikiem rozwiązań socjalnych wprowadzonych dzięki lewicy- czyli klasa średnia. Tak, tak Ty także, drogi Czytelniku. To dzięki strachowi przed rewolucją bogaci zaczęli się dzielić z biednymi, oddawać część swego niepotrzebnego im bogactwa pracownikom. Zauważmy, że to w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia nierówności zaczynają się zmniejszać, a społeczeństwa bogacić. Powszechny dostęp do edukacji, służby zdrowia, emerytur, ubezpieczeń społecznych i innych lewackich fanaberii stworzył zapotrzebowanie na lekarzy, nauczycieli, prawników. Wykreował artystów, napędził przemysł turystyczny, czy związany z ludzkimi przyjemnościami. Bo ludzie zaczęli pracować po 8, a nie 12 i więcej godzin dziennie i mogli rozwijać swoje zainteresowania, spędzać czas z rodziną, jeździć na wakacje.

Pamiętajmy, to ci wstrętni lewacy sprawili, że możecie dziś czytać moje słowa, bo ja nauczyłem się w publicznej oświacie pisać, a wy czytać. To nie dzięki garstce bogaczy macie proste zęby, silne kręgosłupy i nie wiecie co to polio.

Zresztą te czasy już się kończą. Powrót do epoki, gdy szczęśliwie żyła garstka posiadaczy dokonuje się dziś rękami biednych, których jedyną własnością jest kredyt hipoteczny, a jedynym pewnikiem niepewność.

Dlatego zanim spluniesz komuś w twarz lewakiem, zanim zaciśniesz pięści w proteście przeciwko zusom, związkom zawodowym, nauczycielom, pielęgniarkom, górnikom, czy pozostałej roszczeniowej bandzie pomyśl, czy naprawdę chcesz skazać swoje dziecko na to, by w życiu kierowało się zasadą niedzielenia się swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi ze złodziejskim państwem, leniwą pijacką hołotą i nieudacznikami.

Bo kiedyś będziesz stary, chory i niedołężny. I kto się wtedy Tobą zaopiekuje? Twoje zapatrzone we własną korzyść dziecko? Chyba żartujesz, lewaku!

Dodaj komentarz