Tarcza amerykańska

W „Moje dwuMiasto” Nr 1 z 23 stycznia 2016 roku przeczytałem całą stronę traktującą o budowaniu [instalowaniu] amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Redzikowie, pięć kilometrów oddalonej od Słupska, jak wiemy powoduje to wielkie zagrożenie, na jakie rządy- amerykański i polski narażają mieszkańców Słupska i rejonu słupskiego.

 

W tym zakresie pan Andrzej Obecny przypomniał nam, nawiązując do historii, mianowicie, że rządy polskie, nie za bardzo przejmują się losem swoich obywateli, do czego przywykliśmy. Jest to zjawisko w Polsce powszechne i historyczne. Wystarczy sobie przypomnieć [ja pamiętam] okres II RP i zachowanie się naszych władców w wojnie obronnej w 1939 roku, kiedy „najznakomitsi synowie narodu” spieprzali w pamiętnym wrześniu, gdzie pieprz rośnie zostawiając naród samemu sobie narażając go na poniewierkę, głód, cierpienia i śmierć. Dzisiaj ci uciekinierzy stali się bohaterami i mają swoje ulicę. Śmiać się, czy płakać-kończy Naczelny wstępny wątek. Umieszczenie tarczy niemalże w śródmieściu 100-tysięcznego miasta kojarzy się z wielką pogardą dla własnych obywateli.

Naczelny MdM kończy słowami, że nie jest przeciwko tarczy w Polsce. Ja natomiast; [E.B.] jestem pr02-16-08B-Tarcza02azeciwko.

Podczas każdej dyskusji na temat Tarczy Antyrakietowej, -amerykańskiej, budowanej w Polsce przez Amerykanów; Przy każdych przemówieniach pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego, że jesteśmy bezpieczni, gdyż zapewnia nam to nasz wielki sojusznik, czego dowodem jest budowa Tarczy Antyrakietowej amerykańskiej w Redzikowie. Ja mówię,- odpowiadam, że Tacza jest naszym wielkim niebezpieczeństwem; dlaczego? Gdyż jest bronią amerykańską i wróg chociażby nie chciał w nas uderzyć, to uderzy, bo będzie to robił w nie polski lecz w amerykański obiekt wojenny, a pociski będą padały na nasze- polskie miasta i wioski; -i co? I mięsem armatnim- w takim układzie, będą Polacy; nie Amerykanie.

I w tym miejscu, jako stary w pełnym znaczeniu tego słowa, mieszkaniec Słupska o 5 kilometrów oddalonego od Redzikowa, od pierwszych dni stycznia 1946 roku mieszkam w tym mieście, które stało się dla mnie i mojej żony, moich dzieci, wnuków i prawnuków; dla moich sióstr i ich dzieci wnuków i prawnuków, również od lat 40-ch tutaj żyjących, tu się kształcących i pracujących, i naturalnie umierających, na Starym Cmentarzu spoczywających.

To tu- powtarzam, i w tym miejscu- jest i moja Ojczyzna.

Stąd poszedłem do wojska, w wojsku się wyedukowałem i już od 1951 roku tu byłem i w wojsku służyłem, jako żołnierz zawodowy w Rędzikowie i na osiedlu też mieszkałem. Widziałem, oglądałem jak Rędzikowo się buduje i rozbudowuje; jak „powstaje” lotnisko, pas startowy, hangary, budynki koszarowe, osiedle mieszkaniowe i cała infrastruktura tego garnizonu; jak Klub Garnizonowy z biblioteką, kinem, teatrzykiem dla dzieci, bufetem i kasynem oficerskim; obok kasyna niewielki stawek- basen kąpielowy. A w latach 70-tych poza osiedlem- Szkoła Podstawowa i nowoczesny Ośrodek Centrum Rehabilitacji dla wszystkich.

Na osiedlu, co rok budowano dwa- trzy bloki mieszkalne.

W 1960 roku wybudowano przedszkole, do którego chodziły i moje dzieci, w którym pracowała moja żona, aż do czasu odejścia na emeryturę.

Tam- to jest w Redzikowie, na Osiedlu, w Klubie Oficerskim, odbywały się spotkania różnego rodzaju jak: uroczystości weselne, jubileuszowe, wieczorki taneczne w dni wolne, narady i zebrania.

A dziś? – GRUZY- przygotowania do wojny. Już to pisałem i będę mówił i pisał do końca o ostatnim rozkazie i ostatniej defiladzie. Bo pierwszy rozkaz, odczytany był na apelu pod hangarem, przy pasie startowym przez pierwszego Dowódcę 17.09. 1952 roku, informował o powstaniu 28 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Rędzikowie pod Słupskiem.

Również 17. 09. 1999 roku, w tym samym miejscu, po 47 latach odczytany został ostatni Rozkaz zawiadamiający wszystkich żołnierzy tego pułku, mieszkańców Osiedla, oraz władze miasta i powiatu słupskiego o zawieszeniu działalności pułku. Wojsko i mieszkańcy osiedla już od pewnego czasu mówili, że „pułk zamiera”, odchodzi w nicość. Chyba tylko cud, jeżeli się zdarzy, to go może uratować- mówili niektórzy. Ale cudów nie ma.

Tymczasem wiadomo było, że samoloty już nie będą latać na naszym pomorskim niebie, nad polskim morzem; nie będą, podczas startów i lądowań, zagłuszać spokoju mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości.

Wszyscy wiedzieli, że jeżeli pułk zawiesza swoją szkoleniową, a w razie potrzeby obronną działalność, to kilkuset osobowe, dotychczas tętniące życiem osiedle, również będzie zamierać.

Natomiast wojskowi: piloci, technicy i inne służby współpracujące na rzecz dobrego zabezpieczenia należytego wykonania zadań przez pułk- słuchali głoszonego ROZKAZU jak WYROCZNI, od której nie ma odwołania.

Odczuwało się atmosferę ogólnego przygnębienia, niejasnej sytuacji.

Co dalej? Dla tych- jeszcze młodych pilotów, techników, oficerów, chorążych i podoficerów, będących w pełni sił do każdej pracy.

Słuchali też tego ostatniego Rozkazu i ci teraz Dziadkowie, którzy pamiętali ten pierwszy Rozkaz, z 1952 roku. Wówczas jako młodzi adepci lotnictwa z zapałem i oddaniem poświęcali się służbie i pracy podnosząc swoje kwalifikacje, by później szkolić innych młodych pilotów i techników.

Tak było przez trzy pokolenia, aż do odejścia w stan spoczynku. Oni mieszkają nadal na Osiedlu, są wrośnięci w to środowisko. Ich synowie i wnukowie są w tym pułku [byli] oficerami. Im najtrudniej było się rozstać z jednostką.

Zabierając głos prezydent miasta Słupska, między innym, przypomniał zebranym o dużym dorobku tego pułku w zakresie szkolenia pilotów, wyrażając życzenie, aby nasze samoloty strzegły nadal polskiego nieba, a szczególnie naszego Środkowego Wybrzeża.

„Jesteśmy z wami na złe i na dobre”- głosił Prezydent. Wójt gminy życzył: „Niech szum samolotów będzie dalej mimo uciążliwości, bo chcemy nadal czuć się bezpiecznie.”

Rada Powiatu i Starostwa deklarowali chęć dalszej współpracy z pułkiem, życząc wielu sukcesów w dalszej służbie zawodowej tym, którzy zostaną.

Koledzy,- przedstawiciele innych pułków lotniczych przypomnieli historię 28 PLM i jego wielokrotne w siłach powietrznych w skali kraju osiągnięcia.

Apelowali do władz i dowództw, aby nie zmarnować potencjału kadr lotniczych i ich umiejętności zdobytych w procesie wieloletniego szkolenia.

Łza w oku u niejednego i dobra łezka u niejednej, się zakręciła kiedy orkiestra Wojsk Lotniczych zagrała koncert pożegnalny, po którym odbyła się pożegnalna- OSTATNIA   DEFILADA.

 

To było 15 lat temu

Kiedy na spotkaniu z mieszkańcami Słupska w teatrze, premier Donald Tusk powiedział, że: w przypadku jakiegokolwiek ataku wojennego Słupsk i Redzikowo z całą pewnością będą najbezpieczniejszym miejscem w Europie.

To ja, nie chwaląc się, tylko bojąc, mówiłem i pisałem wręcz przeciwnie, że w przypadku jakiegokolwiek ataku wojennego z kierunku wschód-zachód Słupsk i Redzikowo z całą pewnością będą najniebezpieczniejszym miejscem w Polsce a nawet w Europie.

Wówczas zrodziło się pytanie do Pana Premiera?

Dlaczego na Polskę, na Redzikowo i na Słupsk miałby być kierowany jakikolwiek atak wojenny? Co my komu i dlaczego jesteśmy winni? Nie ma żadnych uzasadnionych powodów, żeby na terytorium Polski, pod nosem wielkiego sąsiada montować tarczę, dla ochrony „wielkiego naszego sojusznika”.

Słupsk Anno Domini 20??
Słupsk Anno Domini 20??

Bo jeżeli już się stanie nieszczęście, to pierwsze i najgroźniejsze uderzenie będzie w Tarczę, czyli w Redzikowo i w Słupsk. Dlaczego? Dlatego, że ta nasza tarcza antyrakietowa jest integralną częścią systemu wojennego USA; Tak stwierdził w wywiadzie, będąc w Polsce, minister spraw zagranicznych Rosji. Tak więc uderzenie w najbliżej usytuowane bazy wojenne dokonane byłoby w nas: w Polską i Rumunię; a pociski rakietowe, które również nasz rząd zamierza sprowadzić, zamiast nas chronić, staną się powodem do powstania konfliktu międzynarodowego i pretekstu do ataku na nasz kraj.

Jedna z brytyjskich gazet pisała, że Polska w stu procentach stoi wobec groźby wojskowego ataku nuklearnego!!!

Przypomnieć trzeba, że umowa o Tarczy nie była poprzedzona konsultacją społeczną, mimo, że w znacznym stopniu to wrogie porozumienie ogranicza suwerenność naszego kraju, oraz naraża budżet na ogromne wydatki na zbrojenia. Tym samym Polska staje się państwem przyfrontowym przyszłych amerykańskich wojen.

Zachowujemy się tak, jakbyśmy mieli mało wojen; dawniejszych, dalszych, bliskich a nawet ościennych..

W dalszej części artykułu pan Andrzej Obecny zapoznaje z listem mieszkańca Słupska pana Johna Mortona, z ulicy Małachowskiego, do Ambasadora USA w Warszawie. Pisze On- John Morton, że samo umiejscowienie i istota Tarczy stanowi jawną prowokację wobec rosyjskiego potencjału odstraszania nuklearnego. No i tak, jak się spodziewano, Rosja zareagowała i reaguje.

Inne państwa, inne rządy przyznają, że obrona antyrakietowa prowadzi do militaryzacji nawet przestrzeni kosmicznej. Przykładem, polityka prowadzona przez prezydenta Busha polegająca na zawłaszczaniu przestrzeni kosmicznej.

A także polityka Obamy, która idzie w kierunku modernizacji arsenału broni jądrowej. Należy podkreślić, że tylko USA jako jedyne państwo odmówiło przyjęcia dokumentu dotyczącego gwarancji ograniczenia stosowania broni jądrowej, który stanowi, że państwa posiadające broń jądrową nie użyją jej, jako pierwsze przeciwko państwom nie posiadającym takiej broni. Oznacza to, że Rosja, jako pierwsza, nie może użyć broni jądrowej przeciwko Polsce, ale USA może użyć takiej broni przeciw Rosji, [rękami polskimi?]

John Morton podkreślił, że musimy usiłować powstrzymać w pokojowy sposób budowy szatańskich narzędzi, jaką jest Tarcza. Jest to sprawą nadzwyczajnego znaczenia. W przeciwnym razie dalej będziemy leniwie dryfować ku trzeciej wojnie światowej- zakończył pan John Morton, – mieszkaniec Słupska z ulicy Małachowskiego.

Dodaj komentarz